Nastał czas powrotu do Blogowania, na początek będę spisywał swoje przemyślenia z Sierpniowego podróżowania ……
03.08.2008
Pierwszy raz jechałem Indyjskim pociągiem sam (Klasa Sleeper #1), z Delhi do Varanasi. Trasa ta nie należy do najbezpieczniejszych w Indiach, znajomi zostali okradzieni, i stracili wszystkie swoje bagaże, dokumenty, tak na prawdę wszystko, i to nie przez swoją nieuwagę, ale ktoś bezczelnie rozpylił jakąś substancję w czasie, kiedy oni spali (dla jeszcze twardszego snu), żeby można im było zabrać absolutnie wszystko. Starałem się nie schizować, bo takie rzeczy się po prostu zdarzają wszędzie, trzeba troszkę uważać i jest ok. Generalnie byłem nastrojony bardzo pozytywnie, usiadłem sobie w „przedziale” (tam są takie wnęki …. Które od biedy można porównać do naszych przedziałów) z pięcioma starszymi Hindusami, poczęstowałem ich ciastkami, oni mnie jakimiś orzeszkami, konwersacja w stylu „Which country you belong to?” umila podróż – chill out. A tu nagle przychodzi żandarm, policjant, ochroniarz jednym słowem mundurowy i podaje mi kartkę do przeczytania: „Safety Instructions for Foreigners Traveling In Uttar Pradesh” , tam punkt za punktem jasno nakreślone- nie dzielić się jedzeniem i piciem z obcymi (za późno), spisać numer IMEI z komórki – bo jak ją ukradną to trzeba go Podać dla Policji. Cholera jak by mi ukradli komórkę w Indiach to na Policję bym chyba nie poszedł, bo to najpewniej bite godziny czekania i wypełniania różnych administracyjnych papierków a żadne rezultaty, zabezpieczyć bagaż itd.. Jak już przeczytałem tą wspaniałą listę rad, to musiałem oczywiście podpisać kartkę ze swoimi danymi, numerem siedzenia (żeby wszyscy wiedzieli gdzie siedzą obcokrajowcy do „wydojenia”) itp. Itd.. Pan Mundurowy odchodząc powiedział do mnie uważaj, uważaj na bagaż, i jeszcze raz patrząc na mnie śmiertelnie poważnym wzrokiem – Uważaj ! , i poszedł sobie. Generalnie Schiz, no i jak byłem zrelaksowany to po całym tym spotkaniu rzeczywiście się spiąłem i uważałem naprawdę. Na szczęście mój zakłódkowany bagaż dojechał spokojnie do Varanasi razem ze mną, ba dojechał punktualnie ….co nie zdarza się tutaj tak często.
Kuba





Buźka Kubuś. Uważaj na siebie
Cześć Kuba!

Na początku powiem, że robisz świetne zdjęcia
Trafiłam na Twój blog w poszukiwaniu dobrego przewodnika po Indiach Pd. na wyprawę dla moich rodziców. Tata to stary wyjadacz i dla niego to już czwarta podróż do Indii. Jednak tym razem jedzie z nim mama. Oboje są po 60-tce. Z angielskim tak średnio. Dlatego poszukuję przewodnika najlepiej po polsku. Jednak Indie Pd. wyd. Pascal są nieosiągalne jeśli chodzi o księgarnie. Więc może zaryzykuję Lonely Planet lub Rough Guide. Czy jesteś już może w Pl? Jeśli masz jakiś pomysł jak pomóc moim rodzicom – daj znać proszę. Wyjeżdżają w połowie listopada.
Pozdrawiam i podziwiam z daleka
pozdrawiam!
Aga
Hej Aga,
Niestety nie orientuję się w polsko-języcznych przewodnikach, ale uważam że zarówno Lonely P., jak i Rough guide mogą być używane przez ludzi znających angielski nawet b. słabo – należy traktować je bardziej jako spis hosteli i miejsc … taka baza danych. Można też się przygotować i zaplanować cały wyjazd – jaką trasą będą jechać Twoi rodzice, gdzie się będą zatrzymywać …. i wydrukować materiały na ten temat z internetu.
Pozdrawiam i życzę super Wyprawy