Bieda w Indiach jest wszechobecna, ciężko znaleźć jakieś publiczne miejsce, żeby nie zobaczyć żebrzących ludzi- brudnych, przeraźliwie chudych , w łachmanach . Dla kogoś z Europy skala tego wszystkiego jest po prostu nie do wyobrażenia. Cały widok Indyjskiej ulicy w dużych i wielkich miastach (zwłaszcza w Delhi), poza Centrami Handlowymi i Kompleksami biznesowymi to po prostu syf. I o ile mogę ‘przywyknąć’ (zaakceptować się nie da) do widoku ludzi pracujących przy robieniu czaju -herbaty, naprawie rowerów, czy budowie nowych budynków w brudzie, kiepskich warunkach i za śmieszne pieniądze (Wpis o Aligarh i Odlewniach Metali) ; to najgorzej reaguję na widok małych dzieci w tych warunkach i po prostu nie mogę tego “zdzierżyć”. Dzisiaj podczas lunchu widziałem “troskliwego tatusia” który trzymał na kolanach dziecko tak maleńkie, że jeszcze nigdy w życiu nie widziałem tak małej istoty ludzkiej. Musiało się Ono urodzić kilka dni / tygodni temu. Tatuś palił sobie “szluga” a dziecko ubrane tylko w jakąś szmatkę płakało na jego kolanach, “pomagając” zbierać pieniądze. To nie był pierwszy raz gdy widziałem tego typu scenę, i na prawdę ciężko się robi na duszy gdy widzi się coś takiego. Nie można winić rodziców takich dzieci, bo oni nie znają innego świata – sami tak się wychowali, najprawdopodobniej są analfabetami, i jedyna rzeczą która mogą robić żeby przeżyć jest żebractwo i drobne prace. Jest dużo organizacji NGO, które starają się pomagać tym ludziom. Również “hinduscy duchowni”pomagają biednym. Ale potrzeby są dużo większe. Indie to absolutnie nie jest państwo socjalne, i nie wygląda na to, żeby ten stan rzeczy miał się zmienić.
Można by tu dyskutować o ekonomi, edukacji, światowej pomocy, pracy dzieci i tak dalej i tak dalej …. czy można coś zrobić. Ja jestem sceptyczny jeśli chodzi o odmianę losu tych ludzi. Uważam że szerszy dostęp do Edukacji (tutaj trzeba płacić za szkoły) mógłby dużo zmienić, ale nie sądzę żeby dużo się zmieniło w ciągu najbliższych 20 lat w Indiach. Jakby nie było żeby się rozwijać Indie potrzebują taniej siły roboczej – na tym polu konkurują z innymi Azjatyckimi państwami, i nie bardzo tutaj ma znaczenie jak żyją najubożsi. Dużo się mówi o technologicznym postępie Indii, o usługach IT, i rzeczywiście miliony ludzi znajdzie tam pracę, ale będą to ludzie wykształceni. Na Najbiedniejszych nie czeka różowy sen. Liczy się kasa i układy na dużo wyższym poziomie. Ciężko Sobie wyobrazić mieszkańców już dzisiaj przeludnionego Delhi w 2050 roku (w 2030 Indie z 1,53 mld ludzi będą najbardziej zaludnionym państwem na świecie). Można za to wszystko winić Indyjski rząd ,ale jeśli w niespełna 40 milionowej Polsce mamy olbrzymie problemy z demokracją i reformami gospodarczymi, to co ma powiedzieć ponad miliardowe państwo (największa demokracja na swiecie) złożone z odmiennych kulturowo i historycznie stanów?
Zdecydowana większość ludzi “na zachodzie” ma głęboko gdzieś, to jak żyje się w innych państwach. I nie mówię tutaj o osobach z minimalnymi dochodami ale o osobach, którym status materialny pozwala na “świadome” zakupy i na to żeby pomyśleć o “świecie”. Nikt nie będzie się zastanawiał czy produkty, które wybiera z półki, pochodzą z fabryk gdzie etyka ma swoje miejsce. Te sprawy mają za mało miejsca w mediach. Media to coś co na prawdę jest pierwszym krokiem w kierunku lepszych zmian nie tylko w Indiach, ale na całym świecie. Sam zanim przyjechałem do Indii byłem świadomy tego że niektórzy ludzie mają tutaj “ciężkie życie”. Ale świadomość to jedno a zobaczenie rożnych rzeczy na własne oczy ……
————————————————————————–
Oczywiście Indie to nie tylko brud i bieda (nie tylko to co napisałem wyżej), to nie tylko wielkie miasta, gdzie najbardziej “widzialne” są tragiczne warunki życia mieszkańców. To też wspaniałe ‘wioseczki” i miasteczka gdzie ludzie ciągle mają ciężkie ale godziwe życie. Różnice kulturowe pomiędzy ‘zachodem’ są olbrzymie i to ile można się nauczyć obcując z tutejszymi ludźmi i z ta kulturą sprawia że warto tu przyjechać. Globalizacja niestety unifikuje i sprowadza wszystko do jednej mocno zamerykanizowanej papki. Trzeba się mocno starać żeby samemu nie zostać kulturowym tyranem.





Smutno mi, ze tyle tam biedy? Jak moze pomoc tam jednostka? Czy masz jakies wskazowki? [placz]
No bez przesadyzmu. Raczej nie sa tacy biedni jak wszyscy tam maja sluzbe. Wysprzataja, ugotuja i upiora. Nie ma co, zyc nie umierac!
1 – Emo – Jak może pomóc jednostka ….. to jest cholernie ciężkie pytanie….. Wydaje mi się każdy musi znaleźć swoją własną odpowiedź….. Zaczynając od świadomych zakupów (bojkot produktów tworzonych przy nieetycznej pracy), wspieranie słowne rożnych akcji na rzecz poprawy warunków życia, poprzez informowanie ludzi o sytuacji na świecie, aż do bezpośredniego udziału w organizacjach NGO…. można mieć nieskończoną ilość pomysłów …wszystko zależy od osobistych chęci i zaangażowania.
2 – Pawcio – Na 946 Miliarderów z Listy Forbes jest ponad trzydziestu Hindusów (3 w pierwszej 20-stce) , poza nim jest tez masa naprawdę bogatych ludzi. Kontrasty są ogromne. Ale nawet ludzie ze średnimi dochodami mogą sobie pozwolić na służbę (koszt pracy jest bardzo niski). Nie zmienia to faktu, iż ogromna część społeczeństwa żyje poniżej progu ubóstwa (http://www.unicef.pl/1357.htm), i można to zobaczyć tutaj codziennie na ulicach.
Zaglądam tu co jakiś czas, czytam i zastanawiam się, na ile powinniśmy, my ludzie z tzw. bogatszej części świata, zainteresować się i pomagać tym , którzy są pokrzywdzeni i na ile jest to możliwe, bo wpływu na politykę np. Stanów Zjednoczonych za wielkiego nie mamy…
Nie chcę się rozpisywać, więc powiem tak – wielu z nas wzrusza się na widok biedy i nieszczęścia w innych częściach świata. Jeśli jednak naprawdę to coś dla nas znaczy, poszukajmy możliwości pomocy, przy czym pomoc nie zawsze oznacza wysłanie pieniędzy na konto; druga rzecz – spójrzmy na potrzeby naszego kraju,czy też bliższych sąsiadów, bo jest tu może mniej biedy, jednak wydaje mi się, że wciąż jest wiele do zrobienia…
Jeśli natomiast zamierzamy się tylko wzruszać, lepiej darować sobie i zająć się własnym życiem i żyć tak, by przynajmniej mieć świadomość, że się nie szkodzi.
Ja wiem, że nie stać mnie na poświęcenie i nie pojadę (przynajmniej póki co) do innego kraju wychowywać i uczyć dzieci (z wykształcenia jestem pedagogiem) ani też nie oddam wszystkiego na rzecz dzieci z drugiego końca świata. Wiem, że nie stać mnie na to i nie zamierzam czuć się z tego powodu winna.
Wiem natomiast, że samo wzruszanie i ‘biedowanie’ jak to innym jest źle, niczego na świecie nie zmienia.
Jeśli coś cię boli – zmień to. Jeśli nie, skup się na swoim życiu i swoim otoczeniu, bo całego świata i tak nie zbawisz, a może pod nosem jest ktoś, komu możesz pomóc odmienić życie.
Dziękuję;)
p.s. To taka ogólna refleksja. Cieszę się Kuba, że masz do tego jakiś dystans i nie próbujesz nikogo nawracać. Dajesz do myślenia i to wystarczy.
Pozdrawiam:)
Indie od wieków tak żyją – system kastowy, bieda, nędza, wiele religii, analfabetyzm, etc.
Gdzies czytalam, ze tam na 1000 mężczyn przypada kilka kobiet.
Po drugiej stronie – wielokulturowość, zadowolenie z życia -nawet nędzarzy.
Czy świat powinien to zmieniać?
Myślę, że globalizacja już to zmienia powoli.
Czy jest to koniecznie dobre dla Indii? Nie wiem.
Czy jest to dobre dla świata zachodniego?….dla wąskiej grupy ludzi – tak.
Wlasnie w mojej firmie jest outsourcing pracy do Indii… że ludzie z tzw. kultury zachodniej tracą pracę, że musimy włożyć 3 razy więcej energii, żeby nimi zarządzać i być zrozumialym.
Wdrażałam moich nowych kolegów z Indii. Jeden komentarz – masakra – inny poziom myślenia, nieznajomość zasad procesów biznesowych (zupełnie inna logika), brak samodzielnego rozwiązywania problemów, kultury biznesowej i ponad tym wszystkim brak pracowitości. Musisz pilnować ich jak zarządca…a widzisz, że Tobą pogardzają, bo jesteś z Zachodu.
Na koniec powiem, ze nie mam zamiaru pomagać Indiom – tylko Europie i USA.
To jest nasza kultura i nasz świat. Dużo podróżuję i naprawdę, nie chciałabym widzieć indyjskiego syfu is mrodu na ulicach w Europie.
Twój komentarz jest wielkim uproszczeniem. Indie to nie tylko bieda, brud, syf i zabijane nienarodzonych dziewczynek. Oczywiście jest to kraj z wieloma problemami i jakże innej kulturze. Gdy tam byłem mnie też często wkurzały różne sprawy. Różnice są olbrzymie, ale wydaje mi się, że Indie ze swoją mentalnością wciąż nie są najbardziej oddalone od europejskiej kultury.
Nie bardzo rozumiem stwierdzenie, że nie masz zamiaru pomagać Indiom. Co to znaczy pomagać Indiom? Co to znaczy pomagać Europie? Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ja nie mówię, że mamy przelewać pieniądze na konto tamtejszego rządu. Oczywiste jest to, że większość ludzi (ze mną włącznie) dużo bardziej martwi się o swoje państwa, o życie w miejscu ich zamieszkania, i ludzi którzy są do nich bardziej podobni. Ale w moim mniemaniu to nie o bezpośrednia pomoc tylko chodzi. Bo I tak mało będzie ludzi, którzy na nią się zdecydują. Najważniejsze są nasze wybory jako konsumentów. Dzięki nim możemy zwiększyć przestrzeganie praw człowieka w krajach 3-ego świata, i przy prawie żadnym koszcie pomóc innym ludziom.
Indie i Indusi potrafią być irytujący, wolni, leniwi, pogardliwi. Ale i tak dzięki nim nasze firmy są w stanie ograniczyć koszty, a alternatyw na innych In-sourcerów jakoś nie widzę. Więc tylko w naszym interesie leży większe zrozumienie Indusów i Chińczyków. W końcu dzięki nim zarabiamy więcej pieniędzy.