Zapisałem się na kurs Medytacji po to żeby nauczyć się bardziej kontrolować swój oddech, poznać jakieś ćwiczenia , które pozwolą mi się zrelaksować, odprężyć i skupić. Mogę powiedzieć że częściowo mi się to udało, bo nauczyłem się kilku ćwiczeń, które wykonywane regularnie mogą dawać jakieś rezultaty. Ale jakoś strasznie zadowolony i zachwycony z całego kursu nie jestem.
Cały kurs można by podzielić na dwie części, każdego dnia połowa czasu była przeznaczona na ćwiczenia oddechowe. Drugą Część nazwałbym “filozoficzno – refleksyjną”, podczas której nauczycielka opowiadała o tym “jak żyć”. I właśnie przez tą drugą część mam strasznie mieszane uczucia jeśli chodzi o cały kurs. Bo ile można nadawać o tym “jak żyć”, o energii nas otaczającej, obowiązkach każdej osoby i o moralności. I o ile dałoby się to znieść gdyby była to naprawdę rzeczowa dyskusja, ale niestety wszystkie te ‘konwersacje’ swoim poziomem przypominały mi lekcje religii z podstawówki. Pierwszego dnia nie było jeszcze tak źle bo cała ‘gadka’ skupiała się na wprowadzeniu do ćwiczeń i objaśnienie całego kursu. Zakazano nam na przykład spożywania podczas trwania kursu wszystkich rzeczy które wprowadzają toksyny i rozpraszają organizm: (napoje gazowane, kawa, herbata, alkohol, mięso, ryby, jajka, tytoń). Ale w kolejnych dniach na prawdę ciężko było wytrzymać słuchając nauczycielki. Ba nawet była praca domowa, każdego dnia każdy miał pomyśleć nad odpowiedziami na rożne pytania, by następnego dnia podzielić się swoimi myślami z grupą. Pytania były dość kosmiczne, np. jednego dnia był taki zestaw:
- Kiedy znalazłaś/eś się na tej planecie?
- Jak długo planujesz tu zostać?
- Co chcesz będąc tutaj osiągnąć?
Można się pochlastać
. Najbardziej w tym wszystkich przeszkadzała mi postawa nauczycielki, która dość mocno mówiła o wielu kwestiach że “musisz tak robić”; nie zostawiając miejsca na osobiste przemyślenia każdej osoby, “ma być tak i już”. I nawet jak się z nią zgadzałem to przez styl w jaki o tych wszystkich rzeczach mówiła na prawdę robiło się nie dobrze. Jedynym pozytywnym doświadczeniem z tych rozmów była możliwość zobaczenia jak zdanie i mentalność Hindusów różnią się od mojego, polskiego spojrzenia. Jednostka i życie ludzkie nie maj tutaj takiego znaczenia (tak ogromnego). “Los i Bogowie” mają więcej do powiedzenia. Ale z powodu ilość ludzi i w wielu przypadkach bardzo ciężkiego życia nie ma się co dziwić tym postawom. Również Hinduizm i akceptacja swojego miejsca nie popychają do rewolucji. Temat ten jest szeroki i głęboki, ja go tutaj tak na prawdę tylko wzmiankuję i do tego jeszcze generalizuję.
Wracając do Kursu medytacji….. Po pierwszym dniu bolały mnie strasznie nogi, nie jestem giętki na tyle żeby siedzieć kilka godzin na twardej podłodze po turecku lub z nogami pod tyłkiem. Później korzystałem w dużej mierze z krzesła, żeby skupić się na oddychaniu a nie na tym “ile jeszcze wytrzymam” w tej pozycji. Ćwiczenia głównie polegały na oddychaniu w różnych tempach następujących po sobie (Długie oddechy, średnie i krótkie) w rożnych szybkościach i zmieniającym się położeniem rąk. Część ćwiczeń była wykonywana z normalnym oddechem, ale większość z nich wymagała specjalnego oddychania przez nos w taki sposób żeby czuć powietrze w krtani i gardle. Generalnie wszystkie te techniki pozwalają na wprowadzenie większej ilości tlenu do organizmu i przez to można być ‘bardziej rześkim’ i zrelaksowanym. ‘Paczka’ Ćwiczeń na jeden dzień trwa 10 minut, wiec chyba spróbuję i zobaczę jak bardzo uda mi się ….. rozluźnić.
Kuba




