Najlepsze zdjęcia są TUTAJ.
Ucieczka od Delhijskiej temperatury i wilgotności po raz drugi (Pierwszy raz – Shimla) okazałą się ucieczką wyjątkowo mokrą. Nie pisałem wcześniej o Indyjskich Monsunach, ale generalnie gorąc już nie jest taki jak pod koniec maja (45 st. C. – sick !) , temperatura spadła gdzieś do około 28-35 stopni, jest za to duszno, parno i wilgotno :/, dość często pada (a np. wczoraj “lało”) deszczyk. Gdy przyjechaliśmy do Mussoorie lało i nie przestało (pomijając drobne przerwy) aż do końca naszego pobytu.
Żeby było mało to całe miasteczko jest słynne ze swoich wspaniałych widoków …. Widoków które były przykryte gęstym deszczem i mgłą :
Staraliśmy się zobaczyć jak najwięcej ale deszcz uniemożliwił konkretne zwiedzanie, czy jakiś trekking. Po kilku rozmowach z bardziej zorientowanymi ‘turystami’ postanowiliśmy w niedzielę pojechać do oddalonego o około 6km od Mussoorie “St. George Everest House” , który miał być niby wielką atrakcją, oto ona (rzeczywiście wielka
):
Gdy szliśmy do tego domku , doznaliśmy spotkania pierwszego stopnia z pijawkami. Mnie na szczęście (pomimo tego iż byłem w sandałach) ominęła ta przyjemność. Należałem do nielicznych … pierwszy raz widziałem pijawki w akcji i powiem szczerze że jest pełen podziwu ich zdolnościom (pełzają , chowają się nie tylko w kałużach, i stawach ale i w trawie, czepiają się do wszystkiego co ma mięsko i sssą …ach i można je oderwać bez swojego kawałka tylko przy pomocy soli lub zapalniczki), impresive. Niestety po reakcjach moich znajomcyh zuważyłem że zabawy z pijawką to nic przyjemnego , a jeszcze do tego moga przenosić rózne “syfy”.
Oto Pijawka …. mam niestety tylko jedno zdjęcie tego paskudztwa (akurat zgina się na nim w odwróconą literę V …. czyli sobie pełznie) i to w dodatku kiepskiej jakości:
Całe szczęśćie że chociaz przez kilka chwil mgła i chury się przejaśniły i mogliśmy ujżeć chociaż cząstkę całej atrakcyjności Mussoorie:
Pozdro
Kuba











