Gdy dzisiaj wracałem z Lunchu drugi raz spotkałem “czyściciela uszu”. Dość nietypowy zawód
. Generalnie Pan był wyposażony w trzy przedmioty które pokazywał , gdy próbował mnie nakłonić do skorzystania z jego usług:
- Malutkie nożyczki – najprawdopodobniej do usuwania zbędnego owłosienia z okolic uszu.
- Dość długą Pęsetę – do usuwania ciał obcych z naszych małżowin.
- Drucik na którego końcu było coś co przypominało watę. Końcówka jak mniemam jest jednorazowa i zmienia się ją po każdym kliencie.
Poza tymi trzema przedmiotami Czyściciel miał na ramieniu średniej wielkości torbę , która być może kryła przyrządy do zadań specjalnych, nie typowych uszu itd., ale kto wie co jeszcze .
W każdym bądź razie myję się w miarę często, ze słuchem na razie większych problemów nie mam – więc nie skorzystałem.
Ciekawe dlaczego nikt nie wpadł na ten pomysł w Polsce, żeby tak zacząć rozkręcać czyścicielski biznes (uszy, nos …. )
, zwłaszcza gdy ktoś jest Usznym fetyszystą.
Kuba





dziekuję, nie skorzystam
No juz Kuba nie sciemniaj. Komu jak komu ale Tobie to by sie przydało takie czyszczenie:)
Czy rosci Pan sobe jakies prawa do tego pomyslu? Mnie sie podoba. Zastanawiam sie nad rozkreceniem podobego biznesu w Pl. Czy w Indiach dziala to na zasadzie franczyzy? Uprzejmie prosze o odpowiedz.
Remik – Uprzejmie Życzę powodzenia, pomysł jest wolny, będę kibicował!
Poza tym to też pewnego rodzaju misja…. “Niech Polskie Uszy Będą Najczystsze na świecie!”
Skoro nie rosci Pan sobie zadych praw, to mialbym prosbe o zamieszczenie zdjecia stanowiska pracy. Obejrzalem Pana fotki – robia wrazenie, moglbym zamiescic je w Pl pokazujac tym samym skad pochodzi tradycja komercyjnego czyszczenia uszu. Pozdrawiam.
Niestety gdy widziałem czyściciela nie miałem przy sobie aparatu.
Zastanawiające jest też to czy czyszczenie uszu (komercyjne bądź bezpłatne – socjalne) pochodzi właśnie z Indii…. być może ta wspaniała profesja ma swoje początki gdzieś indziej.
Pozdrawiam