W środę w poprzednim tygodniu wybraliśmy się (ja i mój “ziom” z pracy - Kin z Meksyku) razem z naszym szefem do Aligarh‘u (około 120km od Delhi) , żeby odwiedzić kilku naszych dostawców.
Firma w której pracuje zazwyczaj kupuję od dostawców półgotowe produkty, np. odlewy klamek, zawiasów etc.. (z brązu, stali itd.) po czym szlifuje się je, pokrywa Chromem lub innym “wykończeniem” już w naszej fabryce. Tamtejsze firmy, a wręcz całe miasto - Aligarh specjalizuje się w Odlewach z Brązu (który jest importowany tak w ogóle z UK ) i Żeliwa, i właśnie odlewnie tam ‘wizytowaliśmy’. Odwiedzaliśmy jedynie ‘legalne’, koncesjonowane przez państwo zakłady, gdzie normy pracy są “oficjalne”.
I właśnie te oficjalne zakłady zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, no bo jeśli widzi się ludzi na bosaka, bez rękawic, okularów, masek, wlewających ciekły metal w przygotowane wcześniej formy to włos się jeży na głowie (zdjęcia poniżej). Jedna pomyłka oznacza w wielu przypadkach stratę ręki, nogi, a i nawet jak ktoś się nigdy nie pomylił to 8 godzin dziennie w tamtych oparach skraca tym ludziom dość szybko życie. I to są zakłady legalne …. bo tylko z takich korzysta nasza firma , ale nasz szef nie ukrywał że obok nich, praktycznie w prywatnych ‘mieszkaniach’ istnieją miejsca gdzie dzieci i kobiety pracują przy tych samych procesach !
Myślę że wizytacje miały spory wpływ na mój odbiór Aligarhu jako całości ……… jeszcze nigdy w życiu nie widziałem tak przepaskudnego miasta. “… Jest tak brudno i brzydko, że aż pękają oczy… ” i tak naprawdę ciężko jest mi wyobrazić sobie brzydsze i bardziej syfiaste miasto (wszystko przede mną). Pełno mini wysypisk śmieci, rynsztok w którym płynie toksyczna woda (odlewnie metalu) no i straszliwa bieda. Normalnie prawie jak w teledysku Micheala Jacksona Earth Song = ZGROZA.
Poniżej wklejam zdjęcia z różnych ‘odlewni’ i zakładów.
- Zakurzony
- Odlewanie z Brązu
- Odlew Żeliwa
- Odlewanie z Brązu 2
- Ulica
Pozdrawiam
Kuba









