Amritsar w stanie Punjab to taka Indyjska Częstochowa, złota Świątynia tam się znajdująca jest świętym miejscem dla Sikhów, można ich poznać po turbanach i długich brodach (najbardziej religijni Sikhowie nie ścinają włosów przez całe życie – tylko mężczyźni), maja oni w Indiach opinię bardzo pracowitych i uczciwych. W pewnym sensie można to zobaczyć gdy się z nimi targuje - nie przeciągają struny aż tak bardzo i tak jakby podają bardziej normalną cenę.
Najlepsze Zdjęcia można zobaczyć tutaj. …. na razie jest ich tam dość mało, …. ale jak będę miał więcej czasu to postaram się wrzucić więcej.
Amritsar jest nieustannie odwiedzany przez tysiące pielgrzymów z całych Indii. Świątynia i cały kompleks są bardzo fajne, ale niestety poza tym samo miasto jest do bani. Brud i syf. Amritsar nie przebija pod tym względem Agry gdzie pomimo holendarnych cen za wstęp do Taj Mahal tuż obok można zobaczyć strasznie zaniedbane miasteczko (ciekawe gdzie rozchodzą się pieniądze z biletów
). Zaniedbane w skali w Polsce po prostu nie znanej.
Zdjęcia Poniżej: 1) Złota Świątynia, 2) Sikh z klasycznym turbanem, 3) Sikh z MEGA turbanem, 4) Święta Kąpiel.
1)
2)
3)
4)
W Amritsarze w świątynnym kompleksie można dostać posiłek za darmo (”do pełnego brzucha”), można też tam za friko przenocować. Codziennie je tam 30 tysięcy osób. Na poniższych zdjęciach widać jak wygląda ta jadłodajnia i prawie skończony przeze mnie posiłek.
Ale Kuchnia ….. To było doświadczenie - zobaczyć w akcji te gigantyczne kotły i rzesze ludzi lepiące placki na Roti (Hinduski chleb). Mieliśmy szczęście bo jeden z chłopaków tam pracujących za kilka miesięcy wybiera sie do brata mieszkającego na Cyprze, czyli EU …. więc z wielką radością pytał nas o rożne szczegóły i “jak tam jest” , oprowadził nas też po kuchni
, która naprawdę zrobiła na mnie duże wrażenie.
Granica Pakistańsko - Indyjska
Od kilku lat …. kiedy to stosunki pomiędzy Pakistanem a Indiami się nieco ociepliły, około 30km od Amritsaru na granicy pomiędzy tymi państwami codziennie dochodzi do oficjalnego podniesienia flagi wraz z wybajeżoną prezentacją Indyjskiej musztry. Mi się średni podobało , ale byłem w mniejszości - kilka tysięcy Hindusów skandowało Hindustan indabad (niech żyją Indie czy coś takiego) i bawiło się przednio :). Po pakistańskiej stronie fun był na takiej samej zasadzie … jedyną różnicą było to że kobiety i mężczyźni byli rozdzieleni po stronie Pakistańskiej.
Aby zobaczyć zdjęcia w większym rozmiarze wystarczy na nie kliknąć.
Pozdrawiam
Kuba
© CopyRights - Jakub T. Jurkowski
















sikhowie jakos mi sie zle kojarza… jako straszni fanatycy…