Strzałka na poniższej mapce pokazuje Dharamsalę. Około 10 km na północ znajduje się Mcleod Ganj Właściwy cel mojej ostatniej wyprawy - Oaza Tybetańczyków i siedziba Tybetańskiego Rządu na Uchodźstwie.
Najlepsze zdjęcia z tej wycieczki są TUTAJ.
Zanim odwiedziłem McLeod Ganji moje informacje na temat Tybetu były dość znikome. Wszystko co wiedziałem wcześniej to tylko wzmianki medialne o tym Kraju, wzmianki o Chińskich represjach na tamtejszych mieszkańcach. I wydaje mi się że ciężko zobaczyć i być świadomym dramatu Tybetańczyków jeśli na prawdę nie interesuje się tamtym regionem, nie widzi się tego “na własne oczy”. Nie twierdzę że po 2-dniowym pobycie w “ich oazie”- McLeod Ganj stałym się :Tybetańskim” specem …. myślę że ciągle to co wiem i to co widziałem nie jest wystarczające żeby być osobą obiektywną w całej tej sprawie, ale na pewno moje spojrzenie jest ‘pełniejsze’.
Problem z informacjami na temat Tybetu jest taki, że różne strony rożnie o tym piszą … im strona bardziej oficjalna, tym jest bardziej zależna od rożnych instytucji, rządów. W ten sposób pokazują Tybet jako zbuntowaną część Chin, która można porównać do Katalonii, Czeczeni, Czy Kosowa. Brakuje podkreślenia że Tybet do 1959r. stanowił suwerenne, nie związane zupełnie z Chinami państwo najechane przez CHRL (ja to bym nazwał zaborem).
Z Chińskiego punktu widzenia “wjazd” w Tybet to strategicznie jedynie słuszna decyzja. Na powierzchni prawie 4 razy większej niż Polska żyło 6-7 milionów mieszkańców (aktualnie z powodu represji zginęło już milion Tybetańczyków), mieszkańców - Buddystów …pokojowo nastawionych do świata ludzi ze słabą armia. Dla Chin po stronie strat nie ma praktycznie nic, gdyby nie Olimpiada i szum wokół Tybetu czyli zły PR byłaby to tylko… i aż … moralność) …po stronie plusów :
“W Tybecie znajdują się bardzo bogate złoża chromu, miedzi, litu, żelaza, cynku i ołowiu oraz największe na świecie złoża uranu.” (wikipedia.org).
I teraz już wiadomo po co to wszystko ….. “… Wiedz, że to bujda, granda zwykła, Gdy ci wołają: “Broń na ramię!”, Że im gdzieś nafta z ziemi sikła I obrodziła dolarami;…” (Juliam Tuwim - Do Prostego Człowieka - 1929). Ropa, gaz, uran i wszystkie inne zasoby stanowią wystarczający powód żeby nie ustąpić …… po to zbudowano kolej do Lhasy… żeby zwozić zasoby i wsiedlać Chińskich osadników.
Jestem sceptyczny jeśli chodzi o rozwiązanie całej traumy na korzyść Tybetańczyków, żeby mogło to nastąpić ktoś musiałby stanąć po stronie Tybetu, ktoś czyli konkretne państwa potępiające Chiny, najlepiej mocarstwa. Ale niestety żadne państwo nie kwapi się żeby to zrobić, każdy chce mieć produkty ‘Made in China’ w najlepszych cenach.
Ciężko też generalizować i mieć pretensje do wszystkich Chińczyków - normalnych ludzi, którzy nie żyją w demokratycznym państwie - nie oni decydują o polityce Chińskiego rządu.
_____________________________________________________________________________________________
Byłem bardzo zaskoczony ilością ludzi bez palców u rąk i stóp na ulicach McLeod Ganj, zastanawiałem się czy jest to jakaś choroba, coś co ci ludzie być może mają od urodzenia ? Później dowiedziałem się, że masowe ucieczki Tybetańczyków przez Himalaje bardzo często kończą się śmiercią tych ludzi którzy przeprawiają się przez nie bez ciepłych ubrań, ekwipunku i żywności. Często kończą się też odmrożeniami….
Ciężko oceniać sportowców i wymagać, żeby bojkotowali igrzyska w Pekinie kiedy pracują na to wydarzenie 4 lata …. Podejście R. Korzeniowskiego, który z perspektywy sportowca który osiągnął wszystko …. mówi że nie pojechałby na Olimpiadę jest zupełnie inne niż dla kogoś kto dopiero walczy o swoje miejsce w historii sportu. Liczę na to i jestem pewien że w trakcie igrzysk sprawa Tybetu jeszcze bardziej będzie nagłośniona.
Może jednak coś się zmieni.
Kuba
_____________________________________________________________________________________________
© CopyRights - Jakub T. Jurkowski










też myślę, że Korzeniowskiemu łatwo takie dekleracje wygłaszać, jak juz nie ma sposobności, aby to udowodnił …
co do sprawy Tybetu… nie wierzę, że odzyskają suwerenność…