W pracy podają nam 2 razy dziennie kawę…… Kawa zaparzona w Indyjskim stylu to mała filiżaneczka pól na pół z mlekiem i z astronomiczną ilością cukru (co najmniej 3-4 łyżeczki), herbata – czaj jest robiona w takich samych proporcjach.
Od początku próbowałem się dogadać z kolesiem który przynosi kawę żeby była mocniejsza i mało słodka …… próbowałem najpierw po angielsku , potem na migi a nawet w języku Hindi ……ba próbowałem przekazać mu jaką lubię kawę przez inne osoby w biurze …… i o ile kawa która dostaję jest rzeczywiście mocniejsza …… to pioruńsko słodka pozostaje nadal
. Na nieszczęście nie mam nawet możliwości żeby sam pójść i zrobić sobie kawę czy herbatę ….. to rozwiązałoby ten problem. Nie pozostaje mi nic innego niż się po prostu przyzwyczaić
.
O Klasyczną Herbatę bez cukru i mleka poprosiłem tylko raz (Na twarzy osoby której o nią prosiłem widziałem coś ala “ALE DZIWAK – beeez cukrrrruu i mlekaaaaa – fuuuuj” ) ….. była tak mocna jakby ktoś zrobił esencję z co najmniej 4 herbat w jednym kubeczku…… teraz głównie pije czai… czyli tutejszą ‘herbata’ zaparzaną’ tradycyjnie na mleku z makiem i innymi przyprawami – oczywiście z mega ilością cukru. Jest to najbardziej popularny gorący napój w Indiach, można go kupić już za 2 rupie praktycznie wszędzie.
Kuba







ja nie lubię mleka… o kurde, będzie problem, bo bez herbaty nie umiem żyć
Czy mozesz mi powiedziec jak tlumaczyles ‘kolesiowi od kawy’ swoje wymogi w hindi? Jak wiesz w jezyku tym jest wiele niuansow, moze uda mi sie wylapac cos, co spowodowalo, ze nie zostales odpowiednio zrozumiany. (Jesli Tobie latwiej, to nawet wystarczy polski zapis fonetyczny.)
No jasne – zachodnia Europa przyjechala do Indii i musi przywlec tu wszystko, do czego jest przezwyczajona zamiast poznac tutejsze zwyczaje i kulture…
A tak przy okazji to czy zastanawiales sie ile osob musi obsluzyc kazdego dnia ten czlowiek i ile zachcianek musialby zapamietac? Albo jaki jest twoj poziom jego jezyka (w koncu to ty jestes w JEGO kraju) i czy on Ciebie rozumie?
Jestem antroplogiem i boje sie takich ludzi jak ty chcacych siac mcdonaldyzacje wszedzie gdzie sie pojawia!
Heh … Być może niezbyt taktownie zrobiłem opisując osobę która przynosi kawę ‘kolesiem’….. ale to jedyne co mogę zarzucić mojemu postowi.
Nie czuję się jak najeźdźca, który przywleka wszystkie swoje złe i dobre zwyczaje do tego kraju….. Picie czaju ‘na ulicy’ w Indiach to wspaniała sprawa …. i kompletnie nie chodzi o jego smak lecz oto gdzie i z kim się go pije…. nawet proste rozmowy na migowo podczas jego picia z tutejszymi ludźmi są extra. Można powiedzieć że jest to cała ceremonia od zaparzania do ostatniego ‘łyczka’.
Nie przyjechałem tutaj po to żeby wszędzie pić kawę jaką lubię ….ale w pracy mamy na 30 osób 4 ‘pomocników’ i poproszenie o mocną kawę bez cukru nie uważam za nic złego. Jestem tak naprawdę jedyną osoba która wita się z tymi ludźmi przychodząc do pracy ….pozostali, miejscowi pracownicy tego nie robią …. (komentarz o tym co myślę o podziałach, kastach i o tym jak Hindusi traktują siebie wzajemnie jest w mojej głowie … myślę że prędzej czy później trafi tez na bloga). Ja nie wymagam tego żeby wszystko było „my way” tutaj, staram się jeść, pić i doświadczać Indie żeby jak najpełniej poczuć ‘życie’ tutejszych mieszkańców i ich KRAJ, ale chyba mogę napisać o tym gdy coś mnie zaskoczy, nawet gdy chodzi o coś tak banalnego jak kawa i herbata …. po to jest ten blog. Różnice kulturowe są ogromne (Cudownie !), jest o czym pisać ….ale nie chcę niczego zmieniać ….. i wolałbym nie widzieć Macdonalda i Maharaddza Chiken Burgerów tutaj ……. Nie jestem antropologiem i być może opisuję rzeczy które widzę tak jakbym był arogantem …. ale drogi Indusie naprawdę doceniam to co dają mi różnice w kulturowe i obyczajowe i jak wiele można się z nich nauczyć.
Pozdrawiam
Człowiek który przynosi kawę mówi troszkę po angielsku, ja staram się powoli uczyć prostych zwrotów w Hindi, żeby stać się w pewien sposób „bliższym” dla osób z którymi pracuję, z którymi się targuję czy rozmawiam na ulicy.
Zwrot którego użyłem w polskim zapisie fonetycznym był mniej więcej taki:
Ek kara coffe de dzidze kypie , kara au chota dód.
Czyli: Jedną mocną kawę poproszę, Mocna i mało cukru.
Pozdrawiam
Qmam. Spoko luz.
Myślę, że wielkim wyzwaniem dla Europejczyka jest wyjechać do kraju, gdzie wszystko jest inaczej. Uważam, że ogólnie jesteśmy ignorantami kulturowymi, choć mówiąc to, mam na myśli Polaków, nie chcę oskarżać reszty Europy;) To, że nie posmakowała Ci tamtejsza kawa to Twój przywilej – przywilej wolnego człowieka.
Arogancją byłoby przyjść do knajpy i zażądać schabowego z bigosem:P
Chylę czoła przed odwagą, tolerancją i elastycznością Twojej osoby:)