Uff było ostro ….. generalnie każda osoba która przyjeżdza do Indii na okres dłuższy niż 180 dni lub ma wizę wystawioną na dłuższy okres ( to właśnie ja) musi się zarejestrować FRRO. Zanim tam trafiłem nasłuchałem się ‘legend’ o tym ile razy trzeba tam przychodzić i że potrafią z byle powodu odsyłac po jakies różne dokumenty. Nie powiem , wziąłem sobie nieco do serca wszelkie porady i zaopatrzylem się we wszystkie możliwe papiery (co trzba i nie trzeba), i ich kopie, i zdjecia …poprostu max equipment.
Na miejscu stawiłem się około 9.30 (wtedy otwierają) ….. a tam równiótko obok siebie stoją sobie dwieejki , jakiejś 30m długości……. zonk …. pomyślałem sobie ze tak czy inaczej spędze tam minimalnie 3-4 godziny ale nie było aż tak źle ….. los mnie wybrał, stanąłem w kolejce szybszej (3x szybszej) …chociaż obie były tylko po to żeby cieć (2cieciów = 2 kolejki) spisał dane z Paszportu jak wchodzisz do urzędu : ) . Potem jest następna kolejka oczywiście …. do okienka do babeczek które pytają o po tam przyszedłem, dają formularz(e) do wypełnienia i co ważne wpisują na tym formularzu numer okienka i twój własny / osobisty numerek startowy. Czyż to wszystko nie jest łatwe? Dzięki szybkiej kolejce dostałem numerek 11 więc luzik ….a tu nagle dowiaduję się że oprócz wypełnienia formularza to ja jeszcze musze wypełnić jakąs tam ksiażeczkę, i zrobić jedną kopię formularza co go dopiero wypełniłem ….a że urząd FRRO nie jest jakąs tam insttytucją harytatywna więc ksera nie ma w budynku : ) o nie tak prosto to nie ma…trzeba wyjśc z budynku popytać ludzi gdzie jest ksero ( Pytanie o drogę Hindusów bedzie opisane w następnym poście bo to jest dobra rzecz) a że ksero jest jakies 200-300m od urzędu to inna sprawa. ….. na wszelki wypadek wziąłem ksera wszystkih dokumentów po 1 kopii więcej niż niby trzeba było …. i to był strzął w 10 …bo w ostatecznym okienku (tak przynajmniej myślałem) okazało się ze niektórych dokumentów potrzebują więcej i z jednego wymaganaego zdjęcia zrobiły się 4 ……… w ostatecznym okienku spędziłem sporo czasu bo wszystko trzba było dokładnie obejrzec 20 razy podpisać wprowadzić do kompa ….. a potem jeszcze kazać Mi iśc do okienka zatwierdzającego …tam to migusiem taka groźnie wyglądająca Pani przejżała mi papierki , spojrzała w moje oczy i byłem w końcu zarejestrowany. Cała operacja trwała jakieś dwie godziny, sporo przepychania (czytaj walki o swoje miejsce), biegania pomiędzy okienkami itp. .
Ps. Będąc tymczasowo zarejestrowanym w Indiach można czasem wywalczyć zniżki do różnych zabytków …. i płacić miejscową cenę która jest czasami kilkadziesiąt razy niższa niż ta turystyczna.
Świnki z Indyjskiego Vodafone zablokowąły moją kartę pre-paid i żeby ją odblokwać musiałem dzisiaj złożyc aplikację, kopie paszportu, zdjęcie … biurokracja …mają odblokować w ciagu 48h …. A za 2 miesiace jako obcokjarowiec muszę znowu składać te papiery …ciekawe czy jest tak tylko w Vodafone …. A apropo operatorów w Indiach …to przynajmniej w przypadku telefonów pre-paid … kilka razy dziennie będzimy gnębieni róznymi reklamami w formie smsów i telefonów. Dobrze że przynajmniej w nocy nie dzwonią : ).
Pozdrawiam
Kuba





Hurtowo:
Jaszczury - lubimy bo zjadaja wszytko inne
Praca - przyzwyczaisz sie, ze ciezko wygrac z nuda
Indyjskie/Hinduskie - wstyd sie przyznac ale po 6 miesiacach pobytu tez nie wiem
FRRO - szczesciarz z Ciebie, ja tam biegalam kilka razy przez kilka dni
Pozdrowionka,
ps. super sie czyta bloga, i wspomina…
ja bym obstawiala indyjskie, bo pewnie nie wszyscy co mieszkaja w indiach to hindusi