Feed on
Wpisy
Komentarze

Modliszka.

Kilka dni temu po raz pierwszy w moim życiu zobaczyłem Modliszkę, wleciała do naszego mieszkania i przysiadła sobie w rogu. Strasznie fascynujące stworzenie, cały kształt odwłoka i poza w której sobie siedziała dawały poczucie tego że jest to drapieżca. Zresztą zobaczcie sami:
Modliszka

Pozdro

W pracy podają nam 2 razy dziennie kawę…… Kawa zaparzona w Indyjskim stylu to mała filiżaneczka pól na pół z mlekiem i z astronomiczną ilością cukru (co najmniej 3-4 łyżeczki), herbata - czaj jest robiona w takich samych proporcjach.

Od początku próbowałem się dogadać z kolesiem który przynosi kawę żeby była mocniejsza i mało słodka …… próbowałem najpierw po angielsku , potem na migi a nawet w języku Hindi ……ba próbowałem przekazać mu jaką lubię kawę przez inne osoby w biurze …… i o ile kawa która dostaję jest rzeczywiście mocniejsza …… to pioruńsko słodka pozostaje nadal :). Na nieszczęście nie mam nawet możliwości żeby sam pójść i zrobić sobie kawę czy herbatę ….. to rozwiązałoby ten problem. Nie pozostaje mi nic innego niż się po prostu przyzwyczaić :).

O Klasyczną Herbatę bez cukru i mleka poprosiłem tylko raz (Na twarzy osoby której o nią prosiłem widziałem coś ala “ALE DZIWAK - beeez cukrrrruu i mlekaaaaa - fuuuuj” ) ….. była tak mocna jakby ktoś zrobił esencję z co najmniej 4 herbat w jednym kubeczku…… teraz głównie pije czai… czyli tutejszą ‘herbata’ zaparzaną’ tradycyjnie na mleku z makiem i innymi przyprawami - oczywiście z mega ilością cukru. Jest to najbardziej popularny gorący napój w Indiach, można go kupić już za 2 rupie praktycznie wszędzie.

Chai - Gdzie się go robi.

Nalewanie Czaiu.

Kuba

Rishikesh

Wyprawa do Świętego miasta - Rishikeshu zaczęła się od zamieszania. Kilka dni wcześniej kupiliśmy bilet na autobus turystyczny …. ale zamiast dworca startował on z jakiegoś tam adresu. Problem polegał na tym, że adres w Indiach to zazwyczaj nie Ulica i numer budynku, lecz ‘block’, czyli kawałek ‘ośki’. Więc ja np mieszkam na ‘ośce’ Kalkaji , Block K + jakiś tam numer ….. Tyle że Block K jest duży i żaden Rikszarz nie zawiezie nas pod konkretny budynek (żeby było łatwiej …..numery nie idą po kolei)…. i tak właśnie kręciliśmy sie po Centrum Delhi bo rikszarz nie miał pojęcia nawet gdzie jest konkretny Block ….. po kilku telefonach do biura podróży w końcu trafiliśmy na miejsce …… Spóźniliśmy sie ale na szczęście autobus jeszcze tam był :). Po 7 godzinach podróży dotarliśmy do Rishikeshu tuż przed wschodem słońca.

Delhi - Rishikesh

Rishikesh Święte Miasto, położone u Podnóży Himalajów nad Gangesem stało sie miejscem docelowym szukania sensu życia dla mnóstwa Hipisów i wolno duchów , zaraz po tym jak zespół The Beatles Odwiedził to miasteczko. W samym Rishikeshu można spotkać mnóstwo turystów, Sporo z nich wygląda na Beatlesowych fanów :).

Rishikesh

Rishikesh

To Ja

Do wczesnego popołudnia bujaliśmy się po mieście, by potem wyjechać kilkanaście kilometrów za miasto żeby spłynąć Gangesem z Powrotem do Rishikeshu.

Rafting

Zimna, Święta Woda i upał ….. po spływie pojechaliśmy ponad trzydzieści kilometrów dalej, żeby przenocować na campingu nad samą rzeką …. fantastyczne miejsce, żeby tam sie dostać musieliśmy jeszcze schodzić jakieś 2-3 km trawersami ….. samochodem nie można się tam dostać. Ale bez wątpienia było warto …. drobniutki piaseczek i święta rzeka :).

Camping

Krajobraz

Następnego dnia zobaczyliśmy pobliski wodospad , i wróciliśmy an obiadek do Rishikeshu …… Pani na poniższym zdjęciu składa ofiarę dla rzeki w postaci świeczki i słodkich kuleczek …. Rishikesh sam w sobie mnie nie zachwycił …. duża ilość turystów i naciągaczy , z drugiej strony w mieście nie ma takiej biedy, widać że ludziom żyje sie tutaj dostatniej, gdy chodziłem sobie ostatniego dnia z aparatem po obrzeżach miasta, tam gdzie turyści nie zaglądają … Miasteczko wydało mi się dużo bardziej przyjazne niż np. Delhi czy Agra.

Ofiara dla Rzeki

Najlpesze zdjecia wrzucam regularnie na flickra - http://www.flickr.com/photos/hjagien/

Za tydzień jadę do Dharamsali - Miasta gdzie mieszka jego świątobliwy Dalaj Lama.

Pozdrawiam

Kuba

Gorąc

Wszystkim zmęczonym polskim zimnem, deszczem, i chłodem chciałbym powiedzieć że zazdroszczę im tego przyjaznego klimatu, a najbardziej zazdroszczę tym , którzy mieszkają tam, gdzie jest nieco Cieplej niż w PL …. ale dużo chłodniej niż w Indiach.

Prognoza na dzisiaj i kolejne dni:

Prognoza dla Delhi - 22 Kwiecień 2008

A lato w pełni … jeszcze przede mną ……

Pozdrawiam
Kuba

Moja pierwsza weekendowa podróż po Indiach zaczęła się w sobotni poranek …. Gdzie wraz z Kinem (Meksyk), Paolo (Brazylia), Mercim (Węgry), Badawy (Egipt) wsiedliśmy do najtańszego autobusu udającego się do dawnej stolicy imperium Mogołów (nie Mongołów) Agry. Było gorąco, parno, ciasno i bardzo, bardzo długo (200km=5h).

Trasa Wypadu:

_________________________________________________________________________________
Wzmianka o Transporcie w Indiach:
Generalnie najlepszym sposobem poruszania się po Indiach jest pociąg, niestety ich olbrzymiej ilości, czasami olbrzymia ilość ludzi również ich używa, a miejsca które nie oznaczają słoikowego ścisku trzeba niestety rezerwować wcześniej, zwłaszcza gdy tak jak teraz poniedziałek był wolny i miliony ludzi wybierało się na swój długi weekend.
_________________________________________________________________________________

Spoceni i ściśnięci dojechaliśmy w końcu do Agry i z miejsca zaczęliśmy negocjacje cenowe z riksha’żami i taksówkarzami żeby dojechać do położonego o 40km od Agry - Fatehpur Sikri – Miasta Duchów.

Fatehpur sikri

Relax

Wracając z Miasta Duchów …….. zobaczyłem mundurowego który przy piersi miał przyczepioną naszą flagę, nie zdążyłem niestety dowiedzieć się co znaczy ta plakietka….. bo riksza ruszyła….ale zdążyłem zrobić zdjęcie:

pl

Podróż z powrotem ! To było to ; )., pomimo iż nie była to najtańsza opcja wybraliśmy dużą Rikszę …. A tutaj możecie zobaczyć dlaczego :

To był fun!, Wszyscy ludzie w mijających nas pojazdach widząc ‘turystów’, machali nam, krzyczeli i robili inne róże dziwne rzeczy :

Crazy Indians

Maluch to rodzinne auto …..

Rodzinny 4 osobowy \'komar\'.

Niestety nie obyło się bez przeszkód, najpierw zabrakło benzyny i musieliśmy czekać, aż jeden z kierowców pobiegnie napełnić butelkę z benzyną, żebyśmy mogli ruszyć dalej…. A potem był korek :

Korek

Tutaj nie ma zasady prawej ręki …. Chodzi o to, kto jest większy, silniejszy, ma większy samochód …..Jeszcze nie widziałem żeby ktoś kiedyś odpuścił…. Wiec gdy trzy samochody (np A, B i C) starają się przejechać i nikt nie jest większy żeby się przepchnąć powstaje korek i zaczyna się trąbienie, wrzaski i inne przepychanki…. Jedyne wyjście to wysiąść z rikszy, przepchnąć się przez tłum do wolnej przestrzeni i wsiąść do innej Rikszy …. Całkiem proste.

Indyjska Ulica …..tutaj akurat Agra:

Agra

Hindusi , gdy odpoczywają to nie siedzą ….lecz kucają, mali i duzi, kobiety i mężczyźni …o tak :

Indians Resting

Następnego dnia z samego rana zwiedzaliśmy najczęściej odwiedzaną Indyjską atrakcję: Taj Mahal,

Taj Mahal

A oto skład naszej wycieczki:

Mosk in Taj Mahal

Tego samego dnia ruszyliśmy dalej do Rajasthanu do Jaipuru - Różowego miasta. Gdy już wjechaliśmy do Jaipuru kierowca zatrzymał się i kazał nam wysiadać mówiąc, “Sir City Center” …. jak powszechnie wiadomo z takimi wskazówkami się nie dyskutuje : ), później okazało się że do Center to jeszcze kawałek i nie wiadomo dlaczego gościu wysadził nas nie na dworcu . Jak tylko wysiedliśmy to standardowo spotkaliśmy masę “pomocnych rikszarzy” , każdy z nich chciał nas zawieść do najlepszego hostelu (dostają prowizję od każdego przyprowadzonego klienta), normalnie kazalibyśmy się wieść nie do hotelu, tylko gdzies gdzie moglibyśmy sami go sobie znaleźć …ale dowiedzieliśmy się że w jednym z sugerowanym nam hosteli będzie tej nocy wesele …….

Było to dość ciekawe doświadczenie … bardzo dużo jeśli nie większość małżeństw w Indiach zawierana jest z wyboru rodziny, również i na tym weselu nie było widać radości …i miłości pomiędzy państwem młodym … Panna Młoda :

Bride

Przez połowę czasu , podczas gdy inni tańcowali i jedli para młoda siedziała na tronach , pozując do zdjęć, nie uśmiechając się , ba panna młoda nawet sie rozpłakała …ale być może poznała swego wybranka kilka dni temu …. a teraz czeka ich całe życie razem…..

Jaipur okazał sie być zaskakująco czysty w porównaniu do Stolicy …. złaziliśmy całe miasto, ale niestety zabrakło nam czasu żeby zobaczyć wszystkie atrakcje …. musieliśmy znowu wsiadać do cudownej gorącej sauny która przez 7 godzin wiozła nas z powrotem.

Kilka zdjęć z Jaipuru:

Reflection

Słonie

Papuga

Najfajniejsze zdjęcia staram się wrzucać na Flickra ….

Pozdro
Kuba

Zemsta Montezumy

Pomimo tego, że Montezuma nie jest postacią z Indii …dotyka mnie albo przynajmniej próbuje złapać jego zemsta ( Wielka i Kosmata : ) )…… zawsze uważałem się za osobę, która ma dosyć mocny żołądek, prawie nigdy nie miałem jakiś tam większych problemów. Po wyprawie do Ameryki Południowej (Stary Blog: http://www.photoblog.com/wyprawa) tylko się utwierdziłem w przekonaniu że mogę jeść praktycznie wszystko co zechcę bez większych konsekwencji. Jak przyjechałem do Indii to byłem nawet trochę ostrożny ale potem pomyślałem że co tam …i zacząłem próbować przysmaki „z chodnika” …no i było w porządku do poniedziałku kiedy w moim żołądku rozegrała się pierwsza bitwa, wojna światów we wnętrznościach ….trochę leczniczego węgielku i kropelki pozwoliły mi cieszyć się wiktorią ! Później było znowu ok, aż do dzisiejszego poranka kiedy znowu zaczęło mnie skręcać … i skręcać mnie tak coraz mniej i mniej ale aż do teraz…… Mam nadzieję że wszyscy którzy teraz to czytają mają już zaciśnięte kciuki za moją symbiozę bakteryjną w układzie pokarmowym !

Zwłaszcza że jutro rano wyruszam do Agry (Taj Mahal) i Jaipuru, które razem z Delhi tworzą tzw. Złoty Trójkąt Rajasthanu. Relacja we Wtorek….. lub środę.

Pozdro

Kuba

Hinduska Pomoc

Normalnie na świecie (przynajmniej tam gdzie byłem) ktokolwiek ma problem ze znalezieniem jakiegoś konkretnego miejsca / instytucji , nie wie w którym kierunku należy iść lub po prostu pyta napotkaną osobę o najbliższy bank, pocztę, sklep czy cokolwiek innego, to zazwyczaj dostaje jakieś tam mniej lub bardziej trafne wskazówki albo słyszy magiczne słowo „nie wiem” . Tutaj się to nie zdarza …. słowo jest magiczne bo go nie ma …. Każdy chce chociaż przez chwilę poczuć się użyteczny, pomocny i zawsze wie gdzie należy iść , jechać, i przecież niegrzecznie nie pomóc potrzebującemu. Najczęstszą odpowiedzią na pytanie o drogę jest odpowiedź – TAM : ) plus nakierowujący gest ręką : ). Czasem nawet konkretne wskazówki które i tak prowadzą do nikąd. Hindusi zawsze wiedzą gdzie trzeba iść ….ale nie zawsze się tam trafia. A biorąc pod uwagę chaos komunikacyjny jaki tu panuje zarówno na drogach jak i różnych szyldach informujących gdzie co jest ,mało kiedy można dostać konkretne info, bo oni sami za bardzo się nie orientują. Najlepszym sposobem jest spytanie kilku osób …ale nie mogą widzieć że pytaliśmy kogoś innego bo będą gadać te same głupstwa ….. Więc jeśli spytamy 2-3 osoby i ich sugestie ‘jak iść’ się będą zgadzać to mamy jakieś 65% szans że trafimy tam gdzie planowaliśmy : ).

Kuba

Older Posts »