Drugi dzien jezdzenia motocyklem ….. znow przybliza mnie do kursu na kategorie A. A ponizej powod :
Jest tak dobrze, ze nie mam czasu na blogowanie. W ciagu ostatniu kilku dni zobaczylem sporo: Hanoi; Halom Bay; Sapa; Ninh Binh. Zaraz wyruszam do Hue … Potem Hoi An, Danang , Ho Chi Minh, Singapore … i kilka dni w Malezji …… W miare mozliwosci bede cos wrzucal, ale opisy miejsc w stylu tego bloga …. pojawia sie po powrocie.
Lubie ten moment kiedy po kilkunastu godzinach podrozy wychodze w koncu z klimatyzowanego lotniska. Parne gorace powietrze, przypomina poprzednie takie sytuacje. I teraz tez pomyslalem ze upal i parnosc sa fajne. Lubie upal. Pozdrawiam wszystkie szyje obwiniete szalikami i glowy zasnute czapkami !
Bezposrednio z miedzynarodowego nowego lotniska w KualaLumpur przejechalismy do LCCT (low cost terminal), gdzie maja nas zabrac do Hanoi o 6.30. Zalegam na podlodze gdzies w srodku i probuje zasnac – bedzie ciezko. Podekscytownie poczatkiem wyprawy i przekroczony poziom zmeczenia nie ulatwia mi tego.
Nastał czas powrotu do Blogowania, na początek będę spisywał swoje przemyślenia z Sierpniowego podróżowania ……
03.08.2008
Pierwszy raz jechałem Indyjskim pociągiem sam (Klasa Sleeper #1), z Delhi do Varanasi. Trasa ta nie należy do najbezpieczniejszych w Indiach, znajomi zostali okradzieni, i stracili wszystkie swoje bagaże, dokumenty, tak na prawdę wszystko, i to nie przez swoją nieuwagę, ale ktoś bezczelnie rozpylił jakąś substancję w czasie, kiedy oni spali (dla jeszcze twardszego snu), żeby można im było zabrać absolutnie wszystko. Starałem się nie schizować, bo takie rzeczy się po prostu zdarzają wszędzie, trzeba troszkę uważać i jest ok. Generalnie byłem nastrojony bardzo pozytywnie, usiadłem sobie w „przedziale” (tam są takie wnęki …. Które od biedy można porównać do naszych przedziałów) z pięcioma starszymi Hindusami, poczęstowałem ich ciastkami, oni mnie jakimiś orzeszkami, konwersacja w stylu „Which country you belong to?” umila podróż – chill out. A tu nagle przychodzi żandarm, policjant, ochroniarz jednym słowem mundurowy i podaje mi kartkę do przeczytania: „Safety Instructions for Foreigners Traveling In Uttar Pradesh” , tam punkt za punktem jasno nakreślone- nie dzielić się jedzeniem i piciem z obcymi (za późno), spisać numer IMEI z komórki – bo jak ją ukradną to trzeba go Podać dla Policji. Cholera jak by mi ukradli komórkę w Indiach to na Policję bym chyba nie poszedł, bo to najpewniej bite godziny czekania i wypełniania różnych administracyjnych papierków a żadne rezultaty, zabezpieczyć bagaż itd.. Jak już przeczytałem tą wspaniałą listę rad, to musiałem oczywiście podpisać kartkę ze swoimi danymi, numerem siedzenia (żeby wszyscy wiedzieli gdzie siedzą obcokrajowcy do „wydojenia”) itp. Itd.. Pan Mundurowy odchodząc powiedział do mnie uważaj, uważaj na bagaż, i jeszcze raz patrząc na mnie śmiertelnie poważnym wzrokiem – Uważaj ! , i poszedł sobie. Generalnie Schiz, no i jak byłem zrelaksowany to po całym tym spotkaniu rzeczywiście się spiąłem i uważałem naprawdę. Na szczęście mój zakłódkowany bagaż dojechał spokojnie do Varanasi razem ze mną, ba dojechał punktualnie ….co nie zdarza się tutaj tak często.
Jestem w Varanasi ….. fantastyczne miejsce ….. dzisiaj jadę do Kalkuty. Przez najbliższy miesiąc nie bardzo będę miał dostęp do netu ….. i niestety wątpię w to że mój blog będzie się wtedy rozrastał …… ale skrupulatnie notuje wszelkie moje spostrzeżenia i wynaturzenia …… i na pewno one tu trafią.
Banksy to pseudonim Brytyjskiego artysty graffiti. Jego prace są absolutnie fantastyczne. Za każdym razem, gdy oglądam jego rysunki i graffiti jestem pod Duuuuuuuużym wrażeniem. Zarówno estetycznie jak i treściowo po prostu mnie “rozwalają”.
Bieda w Indiach jest wszechobecna, ciężko znaleźć jakieś publiczne miejsce, żeby nie zobaczyć żebrzących ludzi- brudnych, przeraźliwie chudych , w łachmanach . Dla kogoś z Europy skala tego wszystkiego jest po prostu nie do wyobrażenia. Cały widok Indyjskiej ulicy w dużych i wielkich miastach (zwłaszcza w Delhi), poza Centrami Handlowymi i Kompleksami biznesowymi to po prostu syf. I o ile mogę ‘przywyknąć’ (zaakceptować się nie da) do widoku ludzi pracujących przy robieniu czaju -herbaty, naprawie rowerów, czy budowie nowych budynków w brudzie, kiepskich warunkach i za śmieszne pieniądze (Wpis o Aligarh i Odlewniach Metali) ; to najgorzej reaguję na widok małych dzieci w tych warunkach i po prostu nie mogę tego “zdzierżyć”. Dzisiaj podczas lunchu widziałem “troskliwego tatusia” który trzymał na kolanach dziecko tak maleńkie, że jeszcze nigdy w życiu nie widziałem tak małej istoty ludzkiej. Musiało się Ono urodzić kilka dni / tygodni temu. Tatuś palił sobie “szluga” a dziecko ubrane tylko w jakąś szmatkę płakało na jego kolanach, “pomagając” zbierać pieniądze. To nie był pierwszy raz gdy widziałem tego typu scenę, i na prawdę ciężko się robi na duszy gdy widzi się coś takiego. Nie można winić rodziców takich dzieci, bo oni nie znają innego świata – sami tak się wychowali, najprawdopodobniej są analfabetami, i jedyna rzeczą która mogą robić żeby przeżyć jest żebractwo i drobne prace. Jest dużo organizacji NGO, które starają się pomagać tym ludziom. Również “hinduscy duchowni”pomagają biednym. Ale potrzeby są dużo większe. Indie to absolutnie nie jest państwo socjalne, i nie wygląda na to, żeby ten stan rzeczy miał się zmienić.
Można by tu dyskutować o ekonomi, edukacji, światowej pomocy, pracy dzieci i tak dalej i tak dalej …. czy można coś zrobić. Ja jestem sceptyczny jeśli chodzi o odmianę losu tych ludzi. Uważam że szerszy dostęp do Edukacji (tutaj trzeba płacić za szkoły) mógłby dużo zmienić, ale nie sądzę żeby dużo się zmieniło w ciągu najbliższych 20 lat w Indiach. Jakby nie było żeby się rozwijać Indie potrzebują taniej siły roboczej – na tym polu konkurują z innymi Azjatyckimi państwami, i nie bardzo tutaj ma znaczenie jak żyją najubożsi. Dużo się mówi o technologicznym postępie Indii, o usługach IT, i rzeczywiście miliony ludzi znajdzie tam pracę, ale będą to ludzie wykształceni. Na Najbiedniejszych nie czeka różowy sen. Liczy się kasa i układy na dużo wyższym poziomie. Ciężko Sobie wyobrazić mieszkańców już dzisiaj przeludnionego Delhi w 2050 roku (w 2030 Indie z 1,53 mld ludzi będą najbardziej zaludnionym państwem na świecie). Można za to wszystko winić Indyjski rząd ,ale jeśli w niespełna 40 milionowej Polsce mamy olbrzymie problemy z demokracją i reformami gospodarczymi, to co ma powiedzieć ponad miliardowe państwo (największa demokracja na swiecie) złożone z odmiennych kulturowo i historycznie stanów?
Zdecydowana większość ludzi “na zachodzie” ma głęboko gdzieś, to jak żyje się w innych państwach. I nie mówię tutaj o osobach z minimalnymi dochodami ale o osobach, którym status materialny pozwala na “świadome” zakupy i na to żeby pomyśleć o “świecie”. Nikt nie będzie się zastanawiał czy produkty, które wybiera z półki, pochodzą z fabryk gdzie etyka ma swoje miejsce. Te sprawy mają za mało miejsca w mediach. Media to coś co na prawdę jest pierwszym krokiem w kierunku lepszych zmian nie tylko w Indiach, ale na całym świecie. Sam zanim przyjechałem do Indii byłem świadomy tego że niektórzy ludzie mają tutaj “ciężkie życie”. Ale świadomość to jedno a zobaczenie rożnych rzeczy na własne oczy ……
————————————————————————–
Oczywiście Indie to nie tylko brud i bieda (nie tylko to co napisałem wyżej), to nie tylko wielkie miasta, gdzie najbardziej “widzialne” są tragiczne warunki życia mieszkańców. To też wspaniałe ‘wioseczki” i miasteczka gdzie ludzie ciągle mają ciężkie ale godziwe życie. Różnice kulturowe pomiędzy ‘zachodem’ są olbrzymie i to ile można się nauczyć obcując z tutejszymi ludźmi i z ta kulturą sprawia że warto tu przyjechać. Globalizacja niestety unifikuje i sprowadza wszystko do jednej mocno zamerykanizowanej papki. Trzeba się mocno starać żeby samemu nie zostać kulturowym tyranem.